środa, 9 grudnia 2015

Książka "Kevin sam w domu" - recenzja

Dzisiaj będzie kilka słów na temat książki, która została napisana na podstawie kultowego filmu świątecznego pt. "Kevin sam w domu". Książka została stworzona z myślą o dzieciach, ale wiem, że dużo dorosłych się nią zachwyca w nie mniejszym stopniu. Ja sama nie mogłam się doczekać, aż zacznę czytać ją córce, chociaż dla półrocznej Laury jeszcze nie ma znaczenia czy czytam jej powieść czy spis z książki telefonicznej. Wiem jednak, że jak podrośnie, będzie cieszyć się, że i u niej takiej pozycji nie zabrakło na półce.

Wiem, że recenzja powinna rozpoczynać się od krótkiego opisu historii. Jednak czy jest taka potrzeba? Myślę, że od czasu kiedy film powstał, czyli przez całe 25 lat, obejrzeliście go już jakieś 75 razy. Dużo osób narzeka, co roku mówiąc: Co?! Znowu Kevin? Już nie mają czego puszczać?
Po czym idą do kuchni, robią popcorn i herbatę, tudzież kakao i rodzinnie zasiadają na kanapie, aby oczekiwać jakie to Kevin pułapki wymyśli. Tak jakbyśmy nie znali całego scenariusza na pamięć i nie powtarzali kultowych tekstów z Kevinem.

Książka o której piszę została stworzona na podstawie scenariusza Johna Hughesa do filmu w reżyserii Chrisa Columbusa, a ilustracje przez Kim Smith.
Jest to 48 stronicowa czytanka, której strony nie są przepełnione tekstem. Na każdej znajdziemy po jednym czy dwóch zdaniach. Co uważam jest dobrym pomysłem, przez wzgląd na małych czytelników. Nie zanudzą się, a poznają całą historię. Tak została zgrabnie przedstawiona, że wszystkie najważniejsze fakty są w niej ujęte. Żaden szczegół nie został zmieniony, więc jest to opowieść jaką znamy, w czystej postaci. Starszemu dziecku można najpierw przeczytać lub dać do przeczytania, potem puścić film.
Jest jeszcze jedna cecha tego produktu, którą zostawiłam na koniec, tylko dlatego, że lubię najlepsze zostawiać sobie zawsze na deser. Jestem wzrokowcem, więc pierwsze co przykuło moją uwagę i przez co zakochałam się w tej książce są ilustracje, naprawdę trafione. Dziecko które nie potrafi czytać, będzie wszystko wiedziało z obrazków. Każda ze stron jest kolorowa, ciągle coś się dzieje, nie zaznamy na nich nudy. Znajduje się tam dużo czerwieni, co kojarzy się ze świętami i od razu robi się jeszcze cieplej na sercu.

Uznałam ten produkt za HIT jeszcze zanim pojawił się na półce mojego dziecka i zdania absolutnie nie zmieniam. Moim zdaniem był to strzał w 10!.






15 komentarzy:

  1. Ja się muszę przyznać, ze Kevina widziałam chyba tylko dwa razy ;) Jakoś w Święta mało TV oglądam. Ale książka mnie zaciekawiła :) Chyba też kupię ją mojej Kruszynie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, Kevin to musowo w święta musi być xD

    Nominowałam Cię do zabawy LBA:) Informacje, pytania i wszystko co musisz wiedzieć, znajdziesz u mnie na blogu mama-pelen-etat.blogspot.com we wpisie NOMINACJA DO LIEBSTER BLOG AWARD 2015. Jeśli zechcesz wziąć udział, będzie mi miło, jeśli podlinkujesz mojego bloga do odpowiedzi :) Serdecznie zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  3. oooo to już i książka jest ? :D ha! Teraz Święta z Kevinem nabiorą innego wymiaru :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę chyba sama zacząć czytać książki Małej, bo do tej pory to tylko "czytam" książeczki dla maluszków, czyli pokazuję co jest na obrazkach i opisuję wszystko ;) Jednak takie normalne czytanie to zupełnie coś innego, mama inaczej wtedy mówi, inaczej się zachowuje, więc myślę, że dziecko zauważa tę różnicę... może przez to nabędzie chęć do książek w przyszłości?

    A książka z Kevinem mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła! Normalnie wróciła tego bohatera u mnie do łask, bo serio, ja już Kevinka mam dość za wszystkie czasy ;) ... robię przerwę do czasu, aż Mała będzie go koniecznie chciała zobaczyć na Święta :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, czytanie jest bardzo wartościowe od początku. Kiedyś byłam opiekunką do dzieci i wszystkim czytałam, uwielbiały to. Już roczne przychodziły do mnie z książką w ręku i same siadały na kolanach i sluchały uważnie. To niesamowite uczucie :) też mam nadzieję, że Laurka pokocha książki tak jak ja :)

      Usuń
  5. Super recenzja - przemyślenia, zdjęcia..wszystko :) Zdolna Ania :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Kevina! Ma tyle lat co ja :P
    A książkę chcę kupić Polce i mam nadzieję zdążę przed świętami :) Oglądała w tym roku Kevina w Nowym Jorku, a na wigilię planujemy obejrzeć pierwszą częsć. Juz tradycyjnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka ma faktycznie piękne i kolorowe strony!

    OdpowiedzUsuń
  8. Czego to już nie wymyślą... :D
    Świetne ilustracje! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. przyznam szczerze, że zastanawiałam się ostatnio kiedy stworzą książkę o przygodach Kevina i pach jest.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Serio jest taka książka?! Zaraz szukam i zamawiam dla chrześniaka pod choinkę! Może jeszcze dojdzie! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow! Książka wyglada bossssko! Kolejna pozycja na która mam ochotę

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam pojęcia, że jest taka książka! Chętnie bym kupiła - może na przyszłe święta, gdy moja córcia będzie już lubiła czytać książeczki - bo na razie lubi je tylko jeść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to samo, wszystkie lądują w buzi :)

      Usuń